GENEZA

 

Internetowe Muzeum Grzegorza Axentowicza powstało z inicjatywy Marka Axentowicza, taty Grzegorza. Wykonano zostało przy współpracy ze Społecznym Liceum Ogólnokształcącym Nr 5 w Milanówku www.slo5.edu.pl Celem istnienia witryny jest gromadzenie pamiątek rodzinnych i ich udostępnienie wszystkim odwiedzającym. Myśl, która w szczególności przyświecała Markowi Axentowiczowi, to przygotowanie dla dzieci Grzegorza miejsca, w którym będą mogły dowiedzieć się o życiu swojego taty – jakim był człowiekiem, co robił, gdzie pracował, jak spędzał wolny czas - jaki zostawił ślad.

 


Wirtualne Muzeum Pamięci Grześka Axentowicza jest częścią większego projektu mającego na celu stworzenie cyfrowej wersji kroniki rodzinnej oraz wydanie książki. Zakończenie prac planowane jest na rok 2015.


 

Gregory - Synku,


gdy zmarła Twoja Mama poprosiłeś mnie, żebym opowiedział Ci historię naszej rodziny - wszystko to, co pamiętam o tym jak poznałem Twoją Mamę, o najwcześniejszym Twoim dzieciństwie, o ormiańskich przodkach,  o słynnych  artystach - ciotkach  i wujkach z rodziny mego dziadka Wojtowicza - ojca mojej mamy, o moim bracie - Aliku, o zawirowaniach historii najnowszej Polski, o naszym dniu codziennym.

Pewno w ten sposób chciałeś sobie zrekompensować brak Mamy, Jej ciepła i bliskości; przejąć tradycję rodzinną tak, jak uważałeś, że powinieneś przejąć opiekę nad nami - nad Twoimi siostrami i nade mną. W krótkim czasie wydoroślałeś, stałeś się człowiekiem odpowiedzialnym - jakże różnym od tego ,którego znali Twoi koledzy od nart z Towarzystwa  Narciarskiego czy od windsurfingu i tenisa - kogoś, kogo kiedyś nazywało się urwisem. Podczas wspólnych wypraw do naszych kontrahentów w Szwajcarii, Niemczech i Austrii oraz w czasie wojaży po Polsce snułem moje wspomnienia a Ty to nagrywałaś. Nie mając teraz dostępu do tych taśm próbuję odtworzyć tamte opowieści. Gdy mi się to uda, historię naszej rodziny oraz opis Twego życia będą mogli poznać Twoi synowie. Hasło do  tych tekstów powierzam Twoim siostrom Oleńce i Ewci.
 

Przez 29 lat zawsze ze mną byłeś. Byłeś najważniejszą częścią mego życia. Ciągle żyłem w lęku, żeby Ci się nic nie stało.  Znosiłem cierpienia i lęki - wyjdzie z domu i zdarzy się nieszczęście. Mimo to pomagałem Ci w szybkim usamodzielnianiu się, w podejmowaniu ryzyka, w sporcie. I zdarzyło się: rankiem  trzydziestego grudnia 2009 roku wyszedłeś ze swego domu na Cyrhli i już nie wróciłeś.

Zabrała Cię lawina pod Rysami.

Dla mnie jednak nie umarłeś. Oddzieliłeś się jedynie od ciała, zostawiłeś je temu losowi, który obraca w proch wszystkie rzeczy materialne mające przecież tylko śmieszną, nietrwałą wartość. Skończyło się Twoje zniewolenie wszystkim tym do czego jesteśmy tak przywiązani: do pragnień, przyzwyczajeń, różnych przedmiotów, nawet do naszej tożsamości. Jesteś już sobą. A Twoja niesamowita podróż, jaką było Twoje życie, zostanie tu opisane - dla Twoich synów. Niech mogą Ciebie poznać -Twoją wrażliwość, humanizm, dobroć serca a także tę troskliwość, którą mnie otaczałeś. Za życia nigdy Ciebie nie chwaliłem. Cierpię z tego powodu dodatkowo.

 

Przebacz mi.

Twój Tata.

Jasiu i Grzesiu,

kochani moi wnukowie, osieroceni dziedzice 300-letniej tradycji ormiańskiej rodziny Axentowiczów w Polsce; pamiętajcie, że mieliście wspaniałego Tatę, a ja czułego i troskliwego Syna.  Jedynego. Niezapomnianego, takiego. który spełniał wszystkie ojcowskie oczekiwania. Dziękuję Panu Bogu, że miałem Go przez 29 lat.

Dla Was, żebyście mogli Go poznać, założyłem to wirtualne muzeum pamięci Grzegorza, Marka, Wiktora Axentowicza i Wam je dedykuję.

Dziadek Marek

 

PS.  Kochani Chłopcy – jestem pewien ,że będziecie szli śladami swego Taty, realizując rady, które zawarł w liście do Jasia z listopada 2009 roku.